Tak, tak, TAK... Chciałoby się rzecz W KOŃCU! Po wielu próbach, trudach, hektolitrach wylanej krwi, udało się. ZWYCIĘSTWO! Mamy bloga! Własnego bloga! Tadaaam, oto on! Aż trudno nam uwierzyć, że mamy nie tylko bloga, ale mamy nawet pierwszą notkę! MY dla których nawet najmniejsze przedsięwzięcie to jak walka Dawida z Goliatem ( przy czym uprzedzam Dawidem jesteśmy MY, Goliatem nasze LENISTWO). Oj tak, tak ciężko u nas z mobilzacją. Nasze nieróbstwo to poważna wada, może nie jedyna, aczkolwiek dość widoczna. Nie to, że blog traktujemy jako jakiś przymus, broń Cię Panie Boże ( chociaż Boga do naszych wpisów raczej mieszać nie powinnyśmy). To czysta przyjemność, rozrywka i możliwość dzielenia się swoimi spostrzeżeniami, przemyśleniami, zainteresowaniami. Skąd w nas ta pewność siebie i egoizm, że ktoś w ogóle zechce czytać tą naszą grafomanię? Szczerze, same nie wiemy. Może nie jesteśmy zbyt skromne (nie będziemy Was oszukiwać na samym wstępie, W OGÓLE nie jesteśmy), mamy wygórowane mniemanie o sobie ( ba pewnie, że mamy!), chociaż nadal nie rozumiemy dlaczego. Jak już wspomniałyśmy nie zamierzamy Was oszukiwać, czysta szczerość ( małe, kobiece kłamstewka się nie liczą), więc z góry uprzedzamy, że jeśli szukacie najsmaczniejszych przepisów niczym z programu Magdy G. pod hasłem "smacznie jak u mamy", zdjęć z egzotycznych podróży a'la Martyna W. na krańcu świata, relacji z imprez roku, miesiąca, tygodnia, Dnia Papryki, gdzie Ona tańczy dla mnie z pewnością usłyszycie, nie raz, nie dwa, nie trzy.. (można tak bez końca), naszych torebek od Prady, butów od Louboutina i innych jakże znaczących wydarzeń, w tej chwili możecie już skierować kursor myszy w prawy górny róg i zamknąć tę stronę( mamy jednak nadzieję, że jak Mama jednej z nas nadal macie problem z zamykaniem i otwieraniem okienek w przeglądarce internetowej i to skłoni Was do pozostania na naszym blogu). Zatem jeśli nie o podróżach, nie o imprezach, sukcesach kulinarnych, sławnych znajomych, naszych "outfitach" to o czym będziemy pisały? Szczerze ( bo miała być tylko prawda) same do końca nie wiemy. To dziwne zakładać bloga i nawet nie potrafić do końca sprecyzować jego tematyki. Ludzie zwykli mawiać, że jak coś jest o wszystkim, jak ktoś się zna na wszystkim to tak naprawdę gówno wie. Zatem, my dwie, najlepsze bbf - bff- best friend forever- tak zdajemy sobie sprawę, że nasz skrót jest nieco przekręcony, ale na swoje usprawiedliwienie mamy naszą słabą znajomość języka angielskiego w podstawówce ( ech to polskie szkolnictwo!) i fakt, że lektor zagłuszał wypowiedzi bohaterek amerykańskich serialików dla młodzieży ( tak przyznajemy, kiedyś takowe oglądałyśmy.. okej, miało być szczerze, niektóre nadal lubimy i oglądamy). Pomijając już zawirowania ze skrótem, jak zwał tak zwał, MY BBF udowodnimy, że pisemny śmietnik, jakim z pewnością stanie się nasz blog nie jest taki zły i może coś sobą reprezentować. Skąd pomysł na nazwę bloga? Otóż kiedy żyjąc przez kilka lat w błędzie i wciąż nazywając się bbf, odkryłyśmy naszą pomyłkę, postanowiłyśmy: NIE! Nigdy więcej! I tak oto E. wylądowała na dodatkowych lekcjach z języka angielskiego ( może nie do końca taki był powód, ale załóżmy, ze to jeden z kilku). Na tych właśnie lekcjach obejrzała owy filmik, który dołączyłyśmy do notki. Od tej pory stała się miłośnikiem występu, samego komika i angielski jakby wydał się przyjemniejszy... Czy wszystkie kobiety są mentalnymi terrorystkami? Pewnie nie, choć 99% z nas zasługuje w pełni na kryptonim brain ninjas. Niby faceci już coś zaczynają łapać, już jakaś żaróweczka zaczyna zapalać się w ich główkach, jakby zacytować klasyka: "Już był w ogródku, już witał się z gąską..." Ale nie oszukujmy się to MY KOBIETY jesteśmy najlepszymi strategami, szczególnie jeśli chodzi o związki, więc Panowie wybaczcie, ale nie macie z nami szans. Teraz już oficjalnie możemy napisać: WITAJCIE! Idziemy świętować naszą nową aktywność, a Was zapraszamy do odwiedzania czasami tego bloga.
PS. Przez długi czas nie mogłam skojarzyć skąd wzięłam tytuł na pierwszą notkę. Myślałam, że to slogan z jakiejś reklamy. Wujek Google szybko ukazał mi mój błąd. To tytuł nowego(?) polsatowskiego programu na wzór popularnego Dlaczego Ja? i Trudnych spraw. Fail! I niech ktoś powie, że telewizja nie odmóżdża -_-
dane cook- brain ninjas
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz